|
Blog zdominowany przez zafascynowanie Thalą, Udayem Kiranem, kollywoodem i kinem marathi.
Blog > Komentarze do wpisu
Kalaba Kadhalan (2006)
Po "Sarvam" już na dobre zainteresowałam się Aryą, a że "Kalaba Kadhalan" czekało od jakiegoś czasu na obejrzenie, uznałam, że dłuzej nie ma co zwlekać. Tym bardziej, że historia od samego początku wydawała mi się bardzo interesująca. Małżeństwo Anbarasi (Renuka) z Akhilanem (Arya) zostało zaaranżowane. Akhilan od razu zgodził się na ślub z dziewczyną. Niewinna, uczciwa i pracowita Anbarasi jawi się jako żona idealna. I taka właśnie jest. Po ślubie młodzi przeprowadzają się do mieszkania kupionego przez Akhila i wiodą szczęśliwe życie. Kochają się bardzo i rozumieją bez słów. Pewnego dnia do Chennaiu, na studia przyjeżdża siostra Anbarasi, Kanmani (Akshaya). Dziewczyna zakochuje się w swoim szwagrze miłością chorobliwą i zaborczą. Chce Akhilana na wyłączność, jednak ten kocha swoją żonę. Jaki będzie finał? Czy Akhilan ulegnie Kanmani? Czy pozostanie wierny żonie?
Początkowo nic nie zapowiadało takiego rozwoju wydarzeń. Pojawił się zwyczajny obrazek: dziewczynę czeka małżeństwo, tak więc w jej domu pojawia się potencjalny kandydat oraz jego rodzina. Tutaj już w tym momencie było trochę inaczej, gdyż najpierw pojawili się sami rodzice Akhilana a dopiero później on sam. Rodzina nie była taka spięta, mogli spokojnie porozmawiać, panowała zupełnie inna atmosfera. Było po prostu zwyczajnie. Młodzi nie mają nic przeciwko, tak więc rodziny organizują ślub a po nim młodzi wyprowadzają się do własnego gniazdka. Wiodą szczęśliwe i spokojne życie. Akhilan uwielbia swoją żonę i świata poza nią nie widzi. Wszystko zmienia się, gdy w ich domu pojawia się Kanmani. Akhilan już nie jest spokojny, stara się unikać bratowej, ale mieszkając w jednym domu nie wychodzi mu to za bardzo.
"Kalaba Kadhalan" to film, gdzie cała historia kręci się wokół trzech bohaterów- Anbarasi, Akhilana i Kanmani. Chociaż może nie tyle wokół całej ten trójki, co głównie Akhilan i Kanmani są najważniejszymi postaciami. Widać doskonale napięcie między tą parą a demoniczna postać Kanmani, idealnie wyważona, przyćmiewa postać Anbarasi. Jest jest totalnym przeciwieństwem. Anbarasi wzbudza sympatię, ajest delikatną kobietą, kochającą i oddaną żoną. Kanmani to modliszka, zgrywająca troskliwą szwagierkę, ale na boku knuje i miesza w rodzinie. Bezwzględna z niej kobieta, zaślepiona chorobliwym uczuciem do Akhilana. Akshaya, która zadebiutowała w tym filmie, świetnie oddała złożony charakter swojej postaci i jako postać negatywna idealnie się spisała. Wg mnie był to udany debiut i w miarę możliwości chętnie zapoznam się z jej pozostałymi filmami.
Oglądanie tego filmu było ciekawym doświadczeniem, choć temat całkiem nowy nie jest, acz pokazano go z trochę innej strony. W "Aasai" z Prakashem, Suvalakshmi i (boskim) Ajithem pojawił się podobny temat. Jednak "Kalaba Kadhalan" jakiś taki bardziej realny mi się wydaje. Jest tu zupełnie inny sposób obrazowania. Co do postaci negatywnych, tonikt nie przebije Prakasha, jednak Akshaya również zapada w pamięć. W filmie jest parę momentów, które można było bez mrugnięcia okiem wyciąć, bo strasznie się dłużyły, ale nie żałuję, że obejrzałam ten film. Ostatnio wolę tego typu filmy, gdzie skupia się na charakterach postaci, relacjach między nimi a nie na rozdmuchanych akcjach z bijatykami w tle. Wolę takie bardziej psychologiczne, realne, naturalne. Takie jest genialne "Autoghraph", "Pokkisham" czy "Raman Thediya Seethai" o których napiszę w najbliższym czasie.
"Kalaba Kadhalan" jest na pewno filmem zaskakującym, zmysłowym i ciekawym, odmiennym. Jeśli ktoś lubi zobaczyć coś innego i nie boi się recenzji, gdzie zarzuca się, że to film dla nastolatek, to śmiało mogę go polecić, bo wg warto go zobaczyć.
niedziela, 29 listopada 2009, nati_88
|