Image and video hosting by TinyPic Image and video hosting by TinyPic Image and video hosting by TinyPic
Mój świat, czyli to, co aktualnie mnie interesuje. To, czemu poświęcam swój czas. Wszystko się zmienia więc i ja też.
Blog > Komentarze do wpisu
Nae sarang ssagaji / 100 days with Mr.Arrogant

O ile koreańskie dramy nadal średnio mi podchodzą (choć jest troszkę lepiej niż na samym początku), to filmy mają nawet niezłe ;-)

Po zerwaniu z chłopakiem, Ha-Young (Ha Ji-Won) kopiąc puszkę przypadkowo uszkadza samochód Hyung-Joona (Kim Jae Won). Niestety dziewczyna nie ma pieniędzy, by pokryć straty (3000$) więc chłopak wpada na szalony pomysł- Ha-Young zostanie jego niewolnicą na 100 dni. jednak co się stanie, kiedy zaczną zauważać, że coraz lepiej się czują w swoim towarzystwie i powoli zaczną się w sobie zakochiwać?

"Nae sarang ssagaji" to bardzo lekki, niezobowiązujący film, takie typowe romansidło na leniwy wieczór. Jedyną rysą jest dosyć hardcorowy humor, momentami wręcz obleśny... Ot, chociażby początkowa scena z nauczycielem, łazienka, wypicie "zupy" czy zachowanie koleżanki głównej bohaterki. Musiałam na tych scenach odwracać wzrok a mało co potrafi mnie odrzucić. Na szczęście nie było go zbyt wiele, bo reszta to czysta zabawa, nie okraszona takimi dziwactwami.

Gdyby podzielić film na części, to pierwsza zdecydowanie jest komediowa. Moimi ulubionymi scenami jest naśladowanie Czarodziejki z Księżyca, by dostać się do mieszkania Hyung-Joona, które to Ha Young miała wysprzątać ;-) Późniejsza scena w windzie, gdzie wymięta, zasapana i zmęczona Ha Young trzyma w ręce banknot a kobieta jadąca z nią w windzie bierze ją za prostytutkę. Za to koniec jest bardzo wzruszający. Natomiast już samej końcówki nie za bardzo rozumiem...

Film na pewno ma plusy, ale niestety, mimo całej mojej sympatii do bohaterów, nie były to mocne i wyraziste postaci. Pan Arogancki nie był zbytnio arogancki. Zachowywał się bardziej jak rozpuszczony dzieciak, ale do aroganckiego było mi daleko. Ha-Young była dziecinna, trochę szalona co w pewnych momentach drażniło, ale ogólnie polubiłam tę postać ;-)

"100 days with Mr.Arrogant" zdecydowanie nie zaskakuje, wręcz powala przewidywalnością fabuły, ale jest lekki i przyjemny. Co więcej- przekonałam się, że warto sięgać po koreańskie produkcje. Zresztą od czasu obejrzenia "100 days with Mr. Arrogant" obejrzałam 2 kolejne filmy i jestem na tak ;-)

sobota, 14 sierpnia 2010, nati_88

Polecane wpisy