Image and video hosting by TinyPic Image and video hosting by TinyPic Image and video hosting by TinyPic
Mój świat, czyli to, co aktualnie mnie interesuje. To, czemu poświęcam swój czas. Wszystko się zmienia więc i ja też.
poniedziałek, 15 listopada 2010
Sungkyunkwan Scandal (2010)

Trwa era Joseon w Korei Płd. Sungkyunkwan to prestiżowy uniwersytet, gdzie rozgrywa się cała akcja.

Lee Sun Jun (Micky Yoochun) to jedyny syn premiera. Ma on wszystko, czego można pragnąć. Dodatkowo rozpoczyna naukę w prestiżowym uniwersytecie, który kształci tylko mężczyzn. Do czasu, aż pewnego razu Kim Yoon Hee (Park Min Young), która zarabia m.in. kopiowaniem książek i pisaniem egzaminów na uniwersytet, postanowi pod męskim przebraniem i z tożsamością brata, Kim Yoon Shika, wstąpić do Sungkyunkwan, by udowodnić coś nie tylko sobie, ale i innym.

Co się stanie, jeśli dziewczyna poszukiwania przez ministra wojny przekroczy próg Sungkyunkwan, gdzie przewodniczącym jest syn owego ministra? Gdzie będzie zdana tylko i wyłącznie na siebie? A dodatkowo co się stanie, kiedy między Sun Junem a Yoon Shikiem zacznie pojawiać się coś, co wykroczy poza granice zwykłej przyjaźni?

Na tle uniwersyteckim i miłosnym rozgrywa się również wielka afera polityczna, która nie ominie naszych bohaterów...

Jakiś czas temu widziałam na Arirangu transmisję ze spotkania z aktorami tej dramy. Sam tytuł zanotowałam jako "potencjalnie do obejrzenia", bo nie dość, że kostiumowa i historyczna to na dodatek koreańska. A dodam, że wtedy byłam przed etapem "na Koreę" ;-) Nie przypuszczałam, że "Sungkyunkwan Scandal" aż tak mnie wciągnie. Pierwszy odcinek obejrzałam ze zwyczajnego nadmiaru czasu i... przepadłam. Dramę oglądałam na bieżąco, tak więc na następne odcinki już przetłumaczone trzeba było troszkę czekać ale owo czekanie tylko podsycało ciekawość ;-)

Ktoś, kto ogląda dramy azjatyckie wie, że fabuła (pozornie) oryginalnością nie grzeszy. Przecież dziewczyna przebierająca się za chłopaka to nic nowego. Ot, chociażby japońskie Hanazakari no Kimitachi e (i tajwańskie Hana Kimi) czy też koreańskie You're Beautiful. Zresztą drama była opisywana właśnie jako połączenie tych dwóch tytułów i Kgotboda Namja, dziejącą się w erze Joseon (prawdopodobnie XVII-XVIII w.).

Jednak jest coś, co wyróżnia "Sungkyunkwan Scandal". Kapitalny humor, dobrze przemyślana historia z wieloma niespodziewanymi zwrotami akcji i przede wszystkim, z fantastyczną obsadą aktorską. Nie ma co ukrywać, że najbardziej skupię się na "F4" czyli naszych głównych bohaterach choć aktorzy drugoplanowi też są świetni i wcale nie schematyczni czy bezbarwni.

Po kilku pierwszych odcinkach uważałam Lee Sun Juna jako wybitnego sztywniaka, człowieka o kamiennej twarzy. Ślepo podążającymi wg swoich zasad. Dla niego wszystko jest albo białe albo czarne. Wyczekiwałam tylko, kiedy ta postać zacznie się zmieniać a  kiedy się w końcu uśmiechnął to kilka razy przewijałam tę scenę, bo aż nie mogłam uwierzyć ;-) Lee Sun Jun nie jest typem amanta ani nie jest wg mnie tak porywający, jacy zazwyczaj są główni bohaterowie, ale jest po prostu bardzo racjonalny i ma głowę na karku. Swoim zachowaniem niejednego studenta przyprawił o ból głowy a najbardziej działa na przewodniczącego ;-)

Jednak z czasem zaczęłam lubić tę postać. Zrobił się weselszy, bardziej przyjacielski. A kiedy zauważył, że na widok Yoon Shika robi się inny i szybciej bije mu serce, był przerażony i przeświadczony, że jest homoseksualistą. Te jego rozterki były tak rozbrajające i jednocześnie urocze. Natomiast kiedy odkrył prawdziwą płeć KYS- stał się taki słodki. Te kissy i wszelkie próby (niech żyją ich kapelusze!) czy ta usilna próba dotknięcia KYS podczas przeglądania książek. No po prostu aż trudno było go poznać. Ogromna zmiana na plus. No i jakże mogłabym zapomnieć o liścikach w książkach, w bibliotece. I ta walka o ostatni liścik, gdy ktoś inny chciał zabrać tę konkretną książkę[klik]. Przesłodkie i urocze. W 19 odcinku pokazał, że jest oddanym przyjacielem i potrafi skoczyć w ogień, byleby ochronić osobę, która jest dla niego ważna. Która jest jego przyjacielem.

Kim Yoon Shik, czyli Wielki. Jedna z najfajniejszych pań przebranych za panów. Oryginalna postać i wcale nie banalna. Kiedy nie była jeszcze studentką, musiała zarabiać na życie i lekarstwa brata. Zatrudniła się w księgarni, gdzie kopiowała książki i dostarczała je. Na zamówienie pisała również różne rzeczy. Kiedy księgarz przekonał ją w końcu do napisania za kogoś egzaminu, nie przypuszczała nawet, że to może w takim stopniu zmienić jej życie. Kiedy tylko przekroczyła próg uniwersytetu od razu stała się obiektem zainteresowania Yeorima ( o którym więcej poniżej). Jakoś coś mu nie pasowała w Yoon Shiku i usilnie chciał poznać jej prawdziwą płeć. A w swoich staraniach był taki uroczy ;-) Kilkakrotnie zastawiał pułapki ale dziewczynie zawsze udawało się uciec.

A teraz pora na moją ulubioną postać tej dramy, czyli Moon Jae Shin (Yoo Ah In) aka Świrus bądź Jabol. Ależ ja lubię takich bohaterów! I to chodzi nie tylko o charakter postaci ale i wygląd. Czarny jak smoła, te włoszyska, wielkie oczy ale strój może zbyt niechlujny. Za to, kiedy przywdział "mundurek" to aż go nie poznałam. Na samym początku był obojętny na wszystko. Ruszyło go, kiedy zobaczył, iż będzie w akademiku dzielić pokój z Lee Sun Junem z innej frakcji politycznej (Noron), bo sam Świrus jest z Soronu. A te dwie partie niezbyt się lubią ;-)

Z czasem zaczął nawet lubić LSJ, by w końcu zostać jego przyjacielem na dobre i złe. Bardzo fajnie pokazano przemianę bohatera. Na zewnątrz zgrywał obojętnego na wszystko i wszystkich, ale kiedy miał odbyć się turniej strzelania z łuku, starał się pomóc Yoon Shikowi. Moją ulubioną sceną z tego momentu jest podrzucenie Wielkiemu jabłka. Oczywiście z miną obojętnego ;-) Świrus jako pierwszy zauważył, że Wielki to dziewczyna i już nie mógł spać spokojnie. Ponieważ Świrus posiada niesamowity radar na kobiety. Gdy tylko jakaś pojawi się w pobliżu, dopada go czkawka. Więc od momentu odkrycia prawdy jego noce stały się bezsenne, dręczyła go nieustanna czkawka, która tylko dopingowała Yeorima do dalszego śledztwa ;-) Również od tej chwili postanowił chronić dziewczynę przed Sun Junem, poświęcając się i śpiąc koło niego (jak dotąd Wielki leżał między Świrusem i Sun Junem).

Dyskretnie pomagał również w dalszym ciągu ukrywać prawdziwą tożsamość Wielkiego, tak by nikt niczego nie zauważył. Jednak Świrus ma również tajemnicę, która dodatkowo sprawiła, że ta postać jest tak ciekawa i niesztampowa.

Natomiast największym fenomenem tej dramy jest Yeorim, czyli Goo Yong Ha (Song Joong Ki). Przyjaciel Świrusa.

Pieszczotliwie zwany Łoniakiem, Panem Porno, Kanarkiem czy Pchłą Szachrajką ;-) Niestrudzony zdobywca kobiecych serc i wdzięków, namiętnie czytający Księgo Zakazane (zwane potocznie porno ;-)). Wiecznie węszący, kochający zabawę. Stroni od ludzi, którzy go nudzą. Nietuzinkowa postać, szalenie inteligentna i przebiegła. Niezwykły elegancik, zresztą mianowano go najlepiej ubranych mężczyzną w stolicy. Kocha odważne połączenia kolorów, błyskotki. Wystarczy, że pojawi się na ekranie i już mam banana na buzi. I te jego minki i te puszczane oczka. Nieustannie nęci go chęć odkrycia tajemnicy Wielkiego.  I ta chęć do rozebrania Yoon Shika. Zadziorność, chęć zabawy ale i pomoc dla innych, na swój oryginalny sposób, tak mnie ujęła w tej postaci.

To również bardzo otwarta osoba. Przyciąga do siebie innych. Z nim nie można się nudzić. Trochę miesza, momentami nawet więcej ale robi to z takim wdziękiem, że ciężko mu mieć to za złe. Jednak nieustannie miałam wrażenie, że to beztroskie podejście do życia jest tylko przykrywką. Że Yeorim wcale nie jest lalusiem, któremu w głowie tylko zabawa i kobiety.

Historia świetnie się rozwija. Początkowo jest to czysta komedia, później na pierwszy plan wypływają intrygi polityczne i dramat. Momentami, na tym etapie, dziwnie mi się to oglądało, bo wcześniej niejeden raz płakałam ze śmiechu. Natomiast zakończenie jest takie "Sungkyunkwan Scandalowe", że tak powiem ;-) Idealnie pasujące do całego klimatu dramy. Lee Sun Jun po raz kolejny całkowicie mnie rozbroił. Zazdrośnik jeden, który dalej korzysta z książeczki od Yeorima. Idealnie pasują do siebie z Kim Yoon Hee. To, jak się droczą jest tak tak uroczo pokazane. Zresztą Jabol też-> niech żyje czkawka! Yeorim jest sobą, czyli zdobywa kobiety.Wątek miłosny nie dominuje nad całością, jest świetnym uzupełnieniem historii.

Nie widziałam zbyt wielu dram, jednak "Sungkyunkwan Scandal" wskakuje do ścisłej czołówki moich ulubionych "uzależniaczy". Ciężko się oderwać od tego serialu i wszystkiego co z nim związane-> ciekawostek, fotosów czy fantastycznej muzyki, którą odkrywam cały czas na nowo. Poniżej moja ulubiona z całego OST-u ;-)

 

środa, 29 września 2010
Prosecutor Princess (2010)

Już kiedyś, na samym początku mojej fascynacji serialami azjatyckimi, zaczęłam oglądać Prokuratorkę. Jednak wtedy mnie wynudziła i skończyłam na połowie pierwszego epa. Dobrze, że jej wtedy nie męczyłam (mam zwyczaj kończyć oglądać to, co zaczęłam ;-)) bo wiele, naprawdę wiele bym straciła.

Ma Hae Ri (Kim So Yeon) jest młodą panią prokurator, która znana jest z doskonałej pamięci i umiejętności wyciągnięcia od świadków wszystkiego, co jest jej potrzebne w danej sprawie. Sama dziewczyna niezbyt interesuje się swoją pracą i woli spędzać większość czasu na zakupach oraz ostro zakrapianych zabawach w dyskotekach... Tuż po odebraniu dyplomu dziewczyna wybiera się na krótkie wakacje, gdzie spotyka prawnika Seo In Woo (Park Shi Hoo). Nie wie, iż prawnik specjalnie wszystko ustawił tak, żeby się spotkali... Jaki jest jego motyw? Dlaczego nieustannie jest obok Hae Ri i nawet pomaga jej w sprawach, którymi się zajmuje? I dlaczego aż tak bardzo zależy mu na jej sukcesie? [opis z dramawiki.pl]

Zacznę może od tego, że nawet teraz, na fali mojej fascynacji Koreą Płd ostrożnie podchodziłam do Prokuratorki. A to dlatego, ponieważ prawo i jego pochodne średnio mnie interesują. Jednak przemogłam się, włączyłam ponownie pierwszy odcinek i... pochłonęłam całą serię w trybie ekspresowym. Na tyle szybkim, na ile pozwalała mi praca ;-)

"Prosecutor Princess" ma naprawdę wiele plusów. Ba! Nie widzę wręcz żadnych minusów. Bohaterowie są genialni i to nie tylko główni ale i ci drugoplanowi. Historia jest zaskakująca, ciekawa i nieprzewidywalna. Tak naprawdę trudno się domyśleć prawdziwych powodów dla których In Woo interesuje się Hae Ri. Dodatkowo atmosferę podsycają tajemnicze rozmowy In Woo i jego przyjaciółki. Tak więc, kiedy prawda powoli zaczęła wychodzić na jaw byłam bardzo zaskoczona. Mile zaskoczona ;-)

Wyjątkowo podobała mi się tu główna bohaterka, czyli Ma Hae Ri. Początkowo to zdrowo zakręcona, nieprzewidywalna i oryginalna. No bo któż inny, jak nie Hae Ri, urywa się z rozdania dyplomów, bo gdzieś w kurorcie ma mieć miejsce aukcja butów, o których ona marzy? Jej wejście do biura prokuratorskiego również było w iście jej stylu ;-) Bardzo polubiłam Hae Ri za naturalność i wdzięk. Jej zachowania były takie babskie i niewymuszone. Może momentami była troszkę drażniąca ale to dosłownie były momenty. Poza tym nikt nie jest idealny ;-) Hae Ri nie można również odmówić profesjonalizmu i zdolności. Potrafiła zwrócić uwagę na pozornie drobne szczegóły, o których nikt inny nawet by nie pomyślał. Muszę również przyznać, że momentami to aż w pewien sposób się wstydziłam za nią, bo takie akcje odczyniała, że to przechodzi ludzkie pojęcie ^^ Jednak przez to tylko coraz bardziej rosła do niej moja sympatia.

Seo In Woo-> napisze jedno- WOW. Takich męskich postaci to ja poproszę więcej i więcej. Ta jego tajemniczość sprawia, że od faceta wzroku nie mozna oderwać. Inna sprawa, że jest po prostu rozbrajający a ten jego uśmiech ;-) Nie spodziewałam się tego, ale w takich momentach zaczynam się siebie bać, bo reaguję jak nastolatki na swoich idoli 8-) Wracając jednak to naszego adwokata. Jego intencje są nieodgadnione. Coś jednocześnie do niego przciąga ale w pewnym stopniu ( o wiele, wiele mniejszym ;-)) równiez odpycha. Zaczęło się robić coraz ciekawiej kiedy zaczął zakochiwać sie w Hae Ri. No bo jak tu wdrażać w życie tajemniczy plan, skoro coś się czuje do potencjalnej "ofiary"? Park Shi Hoo wiarygodnie pokazał swoją postać. Jej rozterki ale i pewną bezwzględność.

Hae Ri i In Woo stworzyli tak cudną parę, że to trzeba po prostu samemu zobaczyć.

"Prosecuto Princess" to świetna drama. Z początkowych lekkich i przyjemnych odcinków, bardzo płynnie przeszła w etap relacji między bohaterami by skończyć jako dobry, wciagający kryminał. Ogromny plus za to, że nie zrobiono z tego ckliwej historyjki lecz konsekwentnie budowano klimat, który coraz bardziej się zagęszczał.

Kolejnym plusem jest ładne rozwiązanie historii. Akcja co prawda galopuje ale zakończenie jest raczej spokojne i dobrze rozplanowane. Nie ma niepotrzebnych absurdów, dziwnych zwrotów akcji czy też nagromadzenia wątków w ostatnim odcinku, które trzeba rozwiązać. To jest zdecydowany plus. Zwracam na to baczną uwagę, bo dalej mam lekką traumę po innej koreańskiej dramie "My Girl"...

Prokuratorka wskoczyła na wysoka pozycję na mojej liście ulubionych dram i to nie tylko koreańskich ;-)

20:29, nati_88 , Dramy
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 sierpnia 2010
Nodame Cantabile

Noda Megumi (Ueno Juri) zwana Nodame, jest studentką 3 roku na Akademii Muzycznej Momogaoka. Jest bardzo oryginalną i nietuzinkową osobą. Wielka z niej bałaganiara, jest chaotyczna ale również bardzo utalentowana. Jej marzeniem jest zostanie nauczycielką w przedszkolu.

Chiaki Shinichi (Tamaki Hiroshi) to student 4 roku na Akademii Momogaoka. To gwiazda całej uczelni. Jest nie tylko wybitnym pianistą, ale i skrzypkiem. Marzy mu się również dyrygentura i chce przenieść się właśnie na wydział dyrygentury. Jednak z powodu traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa nie może wyjechać poza Japonię.

Przypadkowo losy tej dwójki osób, o zupełnie odmiennych charakterach ale i podejściu do muzyki, splotły się ze sobą a Nodame zakochała się w Chiakim. Powoli między nimi tworzy się coraz silniejsza więź i dzięki sobie będą mogli pokonać swoje fobie oraz bariery.

Jest to drama z gatunku tych lekkich i przyjemnych. Tutaj dodatkowo jest cudowna wręcz klasyczna oprawa muzyczna. Zresztą bardzo dużo tu klasyki, która idealnie komponuje się z całą historią, która jest tak urocza, że aż trudno się od niej oderwać. Wcześniej sporadycznie słuchałam czegokolwiek klasycznego, natomiast od obejrzenia dramy coraz chętniej się w niej zasłuchuję. Co prawda na razie tylko w tych utworach, które pojawiły się w dramie, ale myślę, że na tym nie skończę. Kto by pomyślał, że azjatycka drama skłoni mnie do słuchania klasyki? ;-)

Na pierwszy rzut oka mamy tu "bajkowy" schemat. Wspaniały i podziwiany książe zwraca uwagę na kopciuszka. Jednak cała drama nie skupia się tylko i wyłącznie na wątku romansowym, który szczerze mówiąc, jest bardzo okrojony. To zabawna komedia obyczajowa. Nie skupia się też głównie na Nodame i Chiakim. Równie dużo czasu poświęca pozostałym postaciom.

Nodame to bardzo ciekawa osóbka. Zawadiacka, oryginalna dziewczyna o bardzo silnym charakterze. W żadnym wypadku nie pozwala sobie wejść na głowę i nie pozwala się wpisać w sztywne ramy i definicje. Jest nieprzewidywalna i trochę szalona, co widać np w pomyśle na przebranie się za mangustę na koncert ;-) Ma rewelacyjne okrzyki, ale najbardziej lubię "Gyabo"

Nawet Chiaki nie jest zdolny zmusić jej do niczego a jedyne, co może zrobić, to w pewien sposób się do niej dostosować. Gra na swój sposób, może nie do końca czysto, ale z pasją i energią, całkowicie oddając się muzyce. Dla mnie bardzo pozytywna postać i taka bliska sercu ;-)

Chiaki to jej przeciwieństwo. Ułożony, perfekcjonista. Na samym początku zbyt pewny siebie. Ba! Wręcz arogancki i odpychający. Przy Nodame nabrał bardziej "ludzkich" i przyjaznych cech. Może to zbyt dużo, przypisując całą zasługę Nodame. Przecież nie można pominąć tego, że jako dyrygent S-Oke (specjalnej orkiestry, złożonej z beznadziejnych wg uczelni przypadków) przeszedł przyspieszony kurs anielskiej cierpliwości i opanowania w sytuacjach stresowych. Jednak nie jest to natychmiastowa zmiana ale stopniowa i właśnie tak została ukazana.

Jak już wcześniej wspomniałam również postaci drugoplanowe są wyraziste. Zacznę może od Franza Strezemanna (Takenaka Naoto) o pseudonimie Milch Holstein, światowej sławy dyrygenta, który niespodziewanie pojawił się w Japonii, w Akademi Momogaoka z chęcią stworzenia swojej własnej orkiestry. I to właśnie od jego nazwiska orkiestra nazywa się S-Oke. Mistrz i nauczyciel Chakiego jest równie barwną postacią, co Nodame i reszta. Tutaj został pokazany nie jako stateczny staruszek a wręcz przeciwnie- zboczony i szalony człowiek, któremu w głowie tylko zabawa i najchętniej całe dnie spędzałby w klubach z hostessami albo urządzając gokon (zbiorowe randki). Znajdując czas między zabawą stara się pokierować nie tylko Chiakim, ale i Nodame, ale w sposób delikatny acz stanowczy. Wyróżnia się nie tylko zachowaniem, ale i wyglądem- mocno brązowa skóra aż nienaturalna, siwe loki. Ale najlepszy to ma akcent ;-) Milch jest przerysowany w każdą możliwą stronę i w każdy możliwy sposób, ale nie da się go nie lubić.

Moją ulubioną postacią jest Mine Ryutaro (Eita)- skrzypek i Mistrz Koncertu w S-Oke. Studiuje w Akademi, ale marzy mu się rockowa kapela i większość czasu spędza na próbach a nie na nauce. Bardzo jaskrawa postać, która dodaje energii i ożywia dodatkowo całość. Facet z blond włosami, wyglądający jak członek punkrockowej kapeli i dodatkowo grający na skrzypcach. Mam do niego niewyobrażalną słabość ^^. Zresztą jego szaloną, nieprzewidywalną osobowość widać już na pierwszym oficjalnym koncercie S-Oke- to on był pomysłodawcą dodania czegoś rockowego do koncertu w postaci podniesienia instrumentów. Chciał przez to pokazać, że muzyką można wyrażać całym ciałem. Może to właśnie przez to tak bardzo lubię ich wykonanie VII symfonii Beethovena? :)

Zaraz po nim jest Okuyama Masumi (Koide Keisuke) mający totalnego bzika na punkcie Chiakiego. Jest o niego chorobliwie zazdrosny i stara się usunąć każdego potencjalnego przeciwnika z pola widzenia swojego ulubieńca. Oberwało się i Nodame, ale w końcu doszli do porozumienia ;-) Zresztą nie tylko on szalał za Chiakimi. W późniejszych epach pojawiła się Takahashi Noriyuki (Kimura Ryo), którego rola była podobna do tej w "Hana Kimi" ( tam szalał za Nanbą-senpai).

Jest tu dużo zabawnych komediowych scenek ale i gagi są niczego sobie. Głównie obejmują to, jak Nodame obrywa od Chiakiego, ale jest to naprawdę zabawne i urocze. Zresztą później Nodame "odwdzięcza" się Chiakiemu podczas "pomiarów" (matashita)^^

Kocham tą dramę za wszystko- muzykę ( brawa dla Hattori Takayuki), postaci, historię, gagi, humor.

niedziela, 01 sierpnia 2010
Kaeinui Chwihyang / Personal Taste (2010)

Postanowiłam napisać o tej dramie, gdyż jest to, jak nma razie, jedyna koreańska drama, która spodobała mi się od początku do końca. A widziałam już parę koreańskich seriali ;-)

Parke Gae In (Son Ye Jin) to córka słynnego architekta Park Chul Han'a. Na codzień projektuje meble, ale średnio jej to wychodzi a szczególnie ich sprzedarz. Nie ma szcześcia w miłości i właśnie rzucił ją chłopak Han Chang Ryul (Kim Ji Suk), została oszukana przez swoją "przyjaciółkę" Kim In Hee (Wang Ji Hye).

Jeon Jin Ho (Lee Min Ho) to właściciel niewielkiej firmy architektonicznej. Ma szansę wybić się ze swoją firmą z niszy dzięki udziałowi w nadchodzącym przetargu na projekt galerii. Jego nadzieją na wygranie jest dom zaprojektowany przez ojca Gae In, jednak jest on zamknięty dla obcych. W tym samym czasie okazuje się, że Gae In szuka wspólokatora i Jin Ho widzi w tym zrządzenie losu. Przez serię niefortunnych zdarzeń Gae In uznaje Jin Ho za geja a ten nie wyprowadza jej z błędu. I uznaje, że idealnym wspólokatorem będzie właśnie gej... Co się stanie, kiedy odkryje prawdę, nie tylko dotyczącą orientacji Jin Ho ale i prawdziwego powodu, dla któego chciał on zamieszkać w Sangoje? Jak ułoży się życie dwóch osób o zupełnie odmiennych charakterach?

W dramach koreańskich odrzuca mnie ale i irytuje bardzo specyficzne poczucie humoru. I równie specyficzna stylistyka, która, nie wiedzieć czemu, trochę mnie drażni. Natomiast "Personal Taste" pochłonęłam w tempie ekspresowym i kupiłam tę historię bez mrugnięcia okiem.

A to wszystko dzięki bohaterom, bo są tu wprost genialni. Jest tu przekrój przez różne osobowości i różne typy a wszyscy oni tworzą wyśmienitą mieszankę.

Gae In to roztargniona, niechlujna kobitka. Trochę łatwowierna i zbyt mocno się angażująca. Jest na każde skinienie chłopaka i nie ważne, czy jest w piżamie czy w roboczych ciuchach, po telefonie od chłopaka, od razu rzuca wszystko i biegnie do niego. Jest to bardzo gadatliwa osoba, której trudno utrzymać język za zębami. Jednocześnie jest to postać bardzo komiczna i rozbrajająca. Nie można się przy niej nudzić. Łączy w sobie sprzeczności i jest w tym coś fajnego i ujmującego.

Głownym wabikiem była główna męska rola, którą odgrywał Le Min Hoo. Wcześniej widziałam go tylko w "Kgotboda Namja", po której to dramie miałam do niego stosunek bardziej niż obojętny. Natomiast w "Personal Taste", już od pierwszych minut podbił moje serce i to nie tylko wyglądem (choć te spodnie do kostek mocno działały mi na nerwy ;-)). W dramie Jin Hoo to typowy pedant. Zawsze musi mieć wszystko poukładane. Początkowo zgrywa takiego zimnego drania, ale naprawdę jest ciepłym facetem. Wręcz idealnym- opiekuńczym, szczerym, zaradnym i wyrozumiałym. Potrafi zrobić wszystko i zawsze chętnie wysłucha i doradzi. Jego się po prostu nie da nie lubieć, mimo jest nie do końca szczerych intencji...

Bardzo pozytywnymi postaciami są również przyjaciele naszych głównych bohaterów- Young Sun i wspólnika Jin Hoo, który to momentami zachowywał się conajmniej dziwnie i był irytujący, ale wspólnie tworzyli ciekawy duet.

Zresztą nawet negatywne postaci zapadły mi w pamięć. Począwszy od "przyjaciółki" Kim In Hee, która była chyba troszkę przerysowana. Wredna paniusia, która wszystkiego zazdrościła Gae In i za wszelką cenę chciała jej wszystko odebrać. I to tyczyło się naprawdę wszystkiego... Han Chang Ryul(Kim Ji Suk), czyli były chłopak Gae In początkowo tylko mnie denerwował swoim niezdecydowaniem , tchórzostwem i głupotą, ale w sumie pod koniec nawet go troszkę polubiłam.

W "Personal Taste" każda postać jest godna zapamiętania i faktycznie żadna nie blaknie po pewnym czasie. I to jest ogromny plus, bo zazwyczaj te drugoplanowe postaci po jakimś okresie czasu są zapominane, przynajmniej przeze mnie.

Bardzo podobał mi się również OST, choć przyznam, że dopiero teraz, już jakiś czas po obejrzeniu, na spokojnie się w niego wsłuchuję ;-) Pasuje do dramy- są kawałki wesołe, radosne ale i melancholijne, spokojne. Najbardziej lubię "It Can’t Be"

To bardzo pozytywna drama o relacjach międzyludzkich. Jest zabawnie ale i dramatycznie.Ta drama podnosi na duchu i jest po prostu przyjemna. Absoulutnie nie żałuję ani minuty, którą poświęciłam na jej oglądanie ;-)

sobota, 24 lipca 2010
Kolejna stacja - Szczęście / Xia Yi Zhan, Xing Fu

Widziałam tą dramę już jakiś czas temu, ale dalej siedzi mi w głowie. Nie jest to lekki serial, wręcz przeciwnie.

Ren Guang Xi (Vaness Wu) to zarozumiały i pewny siebie student prawa, choć w sumie tylko z nazwy. Pozornie wiedzie szczęśliwe życiem, jednak w jego życiu brakuje ciepła, miłości i zwyczajnej ludzkiej radości. Jego życie zmienia się, gdy spotyka Liang Mu Cheng (Ady An), nową sprzedawczynię w uczelnianej stołówce. A wszystko zaczyna się od zwyczajnego, szczeniackiego i nieszkodliwego zakładu, który finalnie zbliża do siebie tę dwójkę... Mu Cheng wnosi do jego życia miłość, uczy go wielu rzeczy. Wydawać by się mogło, że nic nie zburzy ich szczęścia, jednak Ren Guang Xi musi poddać się poważnej i ciężkiej operacji mózgu. W jej wyniku traci pamięć a Mu Cheng zostaje zmuszona, by go opuścić. Nie wie jednak, że nosi jego dziecko...

W tej dramie nie tylko historia jest ciekawa, choć może niezbyt oryginalna. Genialne są postaci głównych bohaterów. Mu Cheng niby z pozoru słaba, ale tak naprawdę silna. Jest w stanie naprawdę wiele znieść, chociażby mieszkanie z "wujkiem", który ją molestuje... Ze zwględu na ciocię, która zaopiekowała się nią po śmierci ojca nie chce ujawnić prawdy. Zresztą ciocia też nie jest lepsza, gdyż nie ma absolutnie nic przeciwko "sprzedaniu" Mu Cheng, byleby tylko mieć pracę.

Po pierwszym odcinku uznałam, że Guang Xi to samolubny typek, tak pewny siebie i zarozumiały, że chyba bardziej nie można. Nie miałam względem jego postaci pozytywnych uczuć, ale to chyba o to właśnie chodziło. Ale jak tylko zgłębiałam się w dalsze epizody, to naprawdę jego postać zaczęła mnie fascynować. Nie była to lekka rola, bo Guang Xi to facet z trudnym charakterem, z masą wewnętrznych rozterek, swoimi problemami, które niejednokrotnie go przerastają... A dramatyczne sceny w wykonaniu Vanessa to dla mnie mistrzostwo. Już jakom student całkowicie mnie zafascynował, natomiast on 6 lat później wymyka się wszelkim klasyfikacjom ;-) Zresztą nie tylko on, ale i Mu Cheng. Są przede wszystkim dojrzalsi i to doskonale widać na ekranie. Ich postaci są równie o wiele bardziej wyraziste.

Jednak nie tylko para głównych bohaterów jest interesująca. Pojawia się również przyjaciel Mu Cheng, Tuo Ye (Chris Wu), zwany Ogrodnikiem ;-) Potajemnie kocha się w Mu Cheng, w ciągu tych 6 lat niejednokrotnie próbował zdobyć jej serce, ale Mu Cheng widzi w nim jedynie najlepszego przyjaciela, na którym zawsze można polegać.

Nie można również zapomnieć o Liang Xiao Le (Xiao Xiao Bin), czyli dziecku Mu Cheng i Guang Xi. Przeuroczy, słodki i totalnie naturalny dzieciak. Niekiedy to właśnie w dramach czy filmach dzieciaki potrafią niesamowicie zirytować, ale tu jest zupełnie inaczej. Xiao Le jest wdzięczny i po prostu nie da się go nie kochać.

"Kolejna stacja- szczęście" może i ma dosyć banalną historię, ale ma i również to "coś", co przyciąga do ekran z każdą kolejną minutą i godziną. Jakby nie patrzeć jest to dosyć prosta historia o "zakazanej" miłości ( Mu Cheng i Guan Xi pochodzą z różnych światów) ale miłości złożonej, dosyć trudnej. Dodatkowo pomiędzy osobami, które są zupełnymi przeciwieństwami.

Dla mnie ta drama jest niesamowita. Uwielbiam ją, mimo, że idealna nie jest. Bo są tu  niedociągnięcia, ale dla mnie one stają się nieistotne w stosunku do całości. I to magiczne "coś", co sprawiło, że pochłonęłam całą historię w ekspresowym tempie ;-) "Kolejna stacja- szczęście" to taka życiowa opowieść, z ciekawymi bohaterami, między którymi jest trudna do przerwania więź i naturalność, bijąca z ekranu. Coś niesamowitego.

 
1 , 2 , 3